Piekarczyk na portalu Onet o muzyce i Bochni

dodano: 2014-03-13 20:13 | aktualizacja: 2014-03-21 15:44
autor: Anna Sulisz | źródło: Onet.pl

piekarczyk_bochnia_miastecz Na łamach ogólnopolskiego portalu internetowego Onet, w dziale muzyka, opublikowano obszerny wywiad z Honorowym Ambasadorem Miasta Bochnia, Markiem Piekarczykiem. Wspomina dawne czasy, kiedy prowadził w Bochni jedną z pierwszych dyskotek, ale mówi także o swoich wrażeniach z programu "The Voice of Poland", którego jest jurorem.   



Prosimy o wyłączenie blokowania reklam i odświeżenie strony.
Kaśka Paluch z portalu Onet.pl zapytała Marka Piekarczyka:
- Czy kiedy słuchasz młodych wokalistów podczas programu, którzy w większości są bardzo młodymi ludźmi, potrafisz odnieść to jakoś do siebie, do czasów, kiedy byłeś w ich wieku?
 
Marek Piekarczyk odpowiedział :
-  Byłem trochę innym człowiekiem niż ci ludzie. Przede wszystkim dlatego, że nigdy nie uważałem, że mi się coś należy. Sława, pieniądze, ukłony i tak dalej. Jak zaczynałem to raczej cieszyłem się, że w ogóle ktoś chce mnie słuchać. Przez wiele lat śpiewałem za darmo, pierwsze pieniądze zarobiłem, jak miałem dopiero 30 lat, w TSA. A zaczynałem śpiewać jako 17-letni chłopak. Gdy zaczynaliśmy grać, to graliśmy głównie do tańca – o czym dziś się trochę zapomina, nie wiedzieć czemu. Kiedyś było tak, że ludzie nie tańczyli do płyt, ponieważ to był obciach – no chyba, że na prywatkach. Dyskoteki pojawiły się później, nawet prowadziłem chyba jedną z pierwszych dyskotek w Bochni…
 
Jako didżej?
- Puszczałem Beatlesów, Rolling Stonesów, The Comets… rzeczywiście były to taneczne utwory rock'n'rollowe. Wtedy zaszczytem dla każdego z kilku zespołów, które wtedy zawiązały się w Bochni, było zagranie w klubie Grota. I ludzie tańczyli, a jak nie tańczyli, to było kiepsko. A nie graliśmy piosenek dancingowych czy weselnych. Mieliśmy wyraźny podział na taką muzykę i rock'n'rollową. To też się dziś zatarło, dzięki telewizjom między innymi, że kapele wywodzące się z sal weselnych grają koncerty dla dużej publiczności. Teraz jest tak, że każdy człowiek mający coś do zaśpiewania, oczekuje bardzo wiele. Sporo ludzi przychodzących do takich programów myśli w ten sposób: wyjdę, zrobię się popularny, zleci się stu menadżerów, będę nagrywać płyty, zarobię kupę pieniędzy. Różnica jest też taka, że śpiewając kiedyś dla stu ludzi, byłem szczęśliwy, że ta setka jest dla mnie. Tysiąc to była niewyobrażalna liczba. A teraz ci ludzie mają 2,5-minutowy występ przed milionami ludzi. To jest niesamowita okazja, żeby pokazać, kim się jest i tego wielu niestety nie wykorzystuje. Popisują się, chcą udawać kogoś, kim nie są, naśladują innych, chcą się przypodobać, podlizują się modom i trendom. Całkowicie niepotrzebnie, nie wykorzystując szansy do zaistnienia jako oni sami. A dla artysty zaistnienie jako oryginalna osobowość sceniczna to jest jedyna szansa.
 
Na początku każdy kogoś naśladuje…
- Zawsze tak było, że debiutanci naśladowali tych większych. Sam naśladowałem Niemena czy Prestona, Jamesa Browna trochę, Arthura Browna… też mam to za sobą, ale na szczęście pogodziłem się z tym, że nie mam takiego głosu jak oni, tylko swój własny. I dzięki temu jestem Markiem Piekarczykiem, a nie kimś tam (śmiech).

Pełna treść wywiadu na stronie Onet.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.




Więcej z kategorii Muzyka
Informacje
HOLLEX.PL - Twój sklep internetowy

Panorama Bochni tzw. czegodajewka wydruk 100 x 36 cm [1]

Panorama Bochni a la Czegodajew wzorowana na obrazach ukraińskiego autora...

299 zł Więcej...

Panorama Bochni na płótnie - wydruk 100 x 36 cm [od wschodu]

Panorama Bochni od strony wschodniej - wydruk na płótnie

299 zł Więcej...

Panorama Bochni na płótnie - wydruk 100 x 36 cm [zimowa]

Zimowa panorama Bochni od strony wschodniej - wydruk na płótnie

299 zł Więcej...